"Babiš jest wszędzie”. „Babiš ma nas wszystkich w kieszeni”. To czeskie zdania refreny, które powtarza większość Czechów, ale nic z tym nie jest w stanie zrobić. Premier Republiki Czech Andrej Babiš tak zdenerwował 33-letniego programistę Martina Vytrhlika z Pragi, że ten stworzył aplikację do telefonów Bez Andreja.

Dzięki niej można sprawdzać w sklepie, czy jogurt, kiełbasa i setki innych produktów spożywczych, które kupują Czesi, były wyprodukowane przez firmę premiera. Bezpłatnej aplikacji do kodów kreskowych używa 180 tysięcy Czechów.

– Czy Babiš to wasz premier, czy car? – pytam Martina zwanego już Królem Kodów.

– Przedsiębiorstwa premiera w ostatnich latach dostały więcej dotacji, niż odprowadziły podatków, a on sam nadal się bogaci. Dzięki udanemu marketingowi większość społeczeństwa tego nie widzi. W końcu premier jest właścicielem największych dzienników „Mladá Fronta DNES” i „Lidové noviny”, a także jednej z największych rozgłośni radiowych. A wie pan, dlaczego kupił media?

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej