Księgowa Teresa Zaręba na obserwację zapisała się razem z córką.

Policjant z Nowego Sącza zgłosił się, bo się boi, że władza jest zdolna do wszystkiego.

Emerytowany geodeta Andrzej Kupidura chciałby mieć oko na komisję, a historyczka, która odeszła z IPN-u, sprawdzi, jak o wyborach będzie się mówić w TVP.

Funkcję społecznego obserwatora na wyborach stworzyła w tym roku nowelizacja prawa wyborczego. Obserwatorów (w odróżnieniu od mężów zaufania, których powołują komitety wyborcze) będą wyznaczały organizacje i stowarzyszenia (w statutach powinny mieć zapisaną troskę o demokrację oraz prawa obywateli).

Pozostało 98% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej