Księgowa Teresa Zaręba na obserwację zapisała się razem z córką.

Policjant z Nowego Sącza zgłosił się, bo się boi, że władza jest zdolna do wszystkiego.

Emerytowany geodeta Andrzej Kupidura chciałby mieć oko na komisję, a historyczka, która odeszła z IPN-u, sprawdzi, jak o wyborach będzie się mówić w TVP.

Funkcję społecznego obserwatora na wyborach stworzyła w tym roku nowelizacja prawa wyborczego. Obserwatorów (w odróżnieniu od mężów zaufania, których powołują komitety wyborcze) będą wyznaczały organizacje i stowarzyszenia (w statutach powinny mieć zapisaną troskę o demokrację oraz prawa obywateli). Obserwator może przyglądać się pracy komisji, liczeniu głosów, robić zdjęcia i nagrywać filmy (nie może tylko – jak mąż zaufania – wnosić uwag do protokołu z głosowania).

W jednym momencie w jednym lokalu głosowanie będzie mógł obserwować jeden wolontariusz z każdej organizacji. W niektórych komisjach (na przykład w Warszawie) może być tłoczno, bo swoich wolontariuszy zbierają już: Ogólnopolska Kontrola Wyborów (związana z KOD-em), Ruch Kontroli Wyborów (z Solidarnymi 2010 i PiS-em), Wolontariusze Wolnych Wyborów (z Platformą Obywatelską) oraz Obserwatorium Wyborcze (różne środowiska opozycyjne chcą obserwować także kampanię i media). Pieniądze na ożywianie obywateli, by zapisywali się na obserwatorów i mężów zaufania, zaczął zbierać też Mateusz Kijowski.

Sprawdzam, kto będzie patrzeć nam na ręce i czemu.

Każdy ma szansę się nawrócić

–Zostań! – woła Paweł Zdun, przewodniczący Krajowej Rady Koordynatorów Ruchu Kontroli Wyborów (który tworzą głównie zwolennicy PiS-u).

Spotkaliśmy się w parku. Zdun rozgląda się, patrzy na mijających nas ludzi, a pies siada przy ławce i się drapie. Wziął go ze schroniska pół roku temu. Rozmawiamy przez chwilę o prawach zwierząt, a Paweł Zdun się smuci, bo trudno mu być wegetarianinem na prawicy. Niejedzenie mięsa wszystkim kojarzy się ze światopoglądem lewicowym.

Ale świat jest bardziej skomplikowany, niż się niektórym wydaje, tłumaczy.

Jest synem sanitariuszki z powstania warszawskiego. Wcześniej działał między innymi w Klubie Ronina (to prawicowy klub dyskusyjny) i Reducie Dobrego Imienia („walczy ze zniesławieniami przeciwko Polsce”). To te dwie organizacje oraz Solidarni 2010 powołały w 2015 roku Ruch Kontroli Wyborów. Kontrolerzy z RKW uznali bowiem, że poprzednie wybory (samorządowe w 2014 roku) zostały sfałszowane.

Zwycięstwo PiS-u uważają także za swój sukces, bo ustrzegli je przed fałszerstwami. Za obserwacje z 2015 roku dostali dyplomy z wizerunkiem orła wbijającego szpony w biało-czerwoną urnę. „Podziękowanie w dowód najwyższego uznania za trud i ofiarność w najważniejszym dla Polski i Polaków okresie (…) za bezinteresowną pracę dla dobra Naszej Ojczyzny. Polski”.

Po wyborach zaapelowali do nowych władz o zmianę prawa wyborczego, brali udział w komisji, która przeprowadzała zmiany w kodeksie wyborczym (ubolewają, że PiS nie uwzględnił ich najważniejszych postulatów, między innymi likwidacji Państwowej Komisji Wyborczej, bo „to sędziokracja”), protestowali też przeciwko wycofaniu kamer z lokali.

Pozostało 87% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej