Uważnie śledzę doniesienia związane z kolejną wielką aferą pedofilską, tym razem w Pensylwanii, śledzę aktualności, przypominam sobie zaszłości i wpadam w maniacką furię. Ale kiedy widzę, jak rodzimi księża odcinają i wyrzucają dziecięce buciki powieszone na ogrodzeniach kościołów w proteście przeciw pedofilii, buciki, które wisieć tam powinny do dnia Sądu Ostatecznego, wzmacnia się me przekonanie, że nawet polska afera na miarę pensylwańskiej, a wcześniej bostońskiej, irlandzkiej, australijskiej, nie spowoduje wielkiego oczyszczenia. Albowiem zło nie narodziło się wczoraj ani nawet przedwczoraj. Zło jest odwieczne i tkwi głębiej, niż się zdaje.

Ratować się postanowiłem lekturą dzieła Leszka Kołakowskiego „Czy diabeł może być zbawiony i 27 innych kazań”, albowiem wszystkie drastyczne bądź przełomowe wydarzenia skutkują u mnie nieodmiennie lekturą. Kołakowski swoje wykwintne eseje pisał ponad 40 lat temu, kiedy Kościół w Polsce zdawał się sprzyjać demokracji, kiedy Kościół był w istotny sposób przez totalitarną władzę ograniczany, kiedy Kościół zdawał się być źródłem nadziei nawet. Obecnie sytuacja wygląda rewolucyjnie odwrotnie, nie miał Kościół tak dobrze od kilkuset lat i korzysta z tej nadzwyczajnej koniunktury, czemu dziwić się nie należy. Dziś widać, że nie tyle w mrocznych czasach komuny sprzyjał demokracji, ile walczył o władzę, bo taka jest istota Kościoła. Pisał Kołakowski niemal pół wieku temu, iż niemożliwe jest, by Kościół w „dzisiejszych czasach” dążył do teokracji. Tyle że nie bardzo miał ku temu możliwości, obecnie rozpala go pewność, że jest wielka ku temu sposobność. W Peerelu władzy mieć nie mógł – gdzie indziej, w Portugalii Salazara, w Hiszpanii Franco, w Austrii przed Anschlussem się udawało, u nas też się już udaje, a będzie się udawać jeszcze bardziej. Nie ma co się gniewać na Kościół, nie ma co się oburzać – czy ktoś oburza się na czarną mambę, że jej jad jest śmiertelnie jadowity? Oburzanie się na czarną mambę, że dąży do tego, by swym jadem zabijać kozy czy ludzi, zdaje mi się wyrazem dziecinności. Taka jest czarnej mamby natura i takim tego węża stworzył Bóg.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej