PRZECZYTAJ TEKST: Adopcja, to bardzo trudne. "Marcela nie ma z nami od tygodnia. Dzieci odetchnęły z ulgą"

Izabella Ratyńska - psycholog w Fundacji Rodzin Adopcyjnych w Warszawie

Zdarzają się rodziny, w których wszystko układa się wspaniale, dziecko cudownie się rozwija, kończy studia, zna dwa języki i w dorosłości świetnie sobie radzi. Czasami rozwijają się lepiej niż biologiczne, są bardziej utalentowane, zdolniejsze, mają lepszą odporność zdrowotną. Ale w wielu przypadkach dzieci adopcyjne miały trudną przeszłość. Ten bagaż ma znaczenie, nawet jeśli nasz dom jest ciepły, bezpieczny i wypełniony miłością.

Kluczem do zrozumienia, czym się różni wychowanie dziecka adopcyjnego od biologicznego, jest pojęcie traumy porzucenia. Nawet jeśli noworodek zostanie włożony w ramiona matki adopcyjnej natychmiast po porodzie, to dla niego i tak jest to traumatyczne przeżycie, bo dla tego dziecka to jest obca osoba. Został rozdzielony z tą, której rytm bicia serca, brzmienie głosu, dotyk, zapach znał. Rytm jej kroków wyznaczał jego rytm. Kiedy zostaje z matką rozdzielony, ona dla niego ginie. To malutkie dziecko potem tego nie pamięta, ale jego układ nerwowy drga.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej