Jesteście dresiarzami?

Bartłomiej Brach: Ja nie.

Dominika Sitnicka: A ja trochę tak.

Co to znaczy?

D.S.: Na przykład, że przychodzę do pracy w powyciąganych bluzach i brudnych adidasach, oglądam patostreamy, słucham rapu.

Taco Hemingwaya?

D.S.: Prędzej Rogala DDL. Taco Hemingway to przy nim kulturalny chłopak, który śpiewa o deszczu na betonie, melancholii i Kubricku.

Pamiętasz jakiś tekst?

D.S.: Rogal ma na przykład kawałek „Ebe, ebe”. Prawie 8 mln wyświetleń na YouTubie. Zaczyna się tak:

Mefedron to szmata, suki nie chcę znać, jebać
Może z kurwą ruszę, jeśli zajdzie potrzeba, a  na razie to to zlewam, jebać
Czegoś się spodziewał, że tutaj zginę?
Pu pu pu, nie ten rocznik skurwysynie.

Wulgarne.

D.S.: I nijak to wszystko nie odpowiada temu, jak powinnam się zachowywać czy wyglądać, biorąc pod uwagę moje miejsce pracy, wykształcenie, wychowanie itd. Jest tu jakiś zgrzyt. Barbarzyństwo. Trochę jak w tej scenie z „Fanny i Alexander”, w której dzieci uczestniczą w pogrzebie i pod nosem powtarzają sobie: „Dupa, dupa”.

Pozostało 95% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej