Danuta przywiązuje mamę do łóżka i wychodzi z domu. Ma 30 minut na zrobienie zakupów albo na wizytę u lekarza. Poza sklepem osiedlowym, bazarem, apteką i przychodnią nie bywa w zasadzie nigdzie. Gdyby nie syrop na uspokojenie i sznurek, nie wychodziłaby z domu wcale. Jej mama przestała dziesięć lat temu. W dniu, kiedy pośrodku skrzyżowania zapomniała, kim jest i dokąd zmierza. Niedługo potem zapomniała również, jak się robi kupę. Córka uczyła: „Mama, siadasz, napinasz mięśnie brzucha i wypychasz”.

Pozostało 98% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej