Na 2. Festiwalu Reportażu w Miedziance – MiedziankaFest – przystanek autobusowy miał tablicę „Przystanek Prawda”. Przez pół dnia wysłuchiwałem na nim prawd. Nie wierzyłem własnym oczom, że ustawiła się kolejka.

– Przychodzę do pana zmartwiona – powiedziała pani Krystyna z Wrocławia. – Jestem dzieckiem wojny i okupacji. Myślałam przez całe życie, że na starość nie będę już się musiała niczego obawiać. Myślałam, że przecież ta wojna nauczyła ludzi tego, co właściwe. I mam pretensję do świata, że nie jest tak pięknie, jak miało być. A najwięcej pretensji o te wojny mam do mężczyzn.

– I zostanie pani już do końca życia zawiedziona?

– Prawda jest taka, że przed śmiercią muszę pogodzić się z tym, jaki jest świat.

– Nie jestem jeszcze godna swojej prawdy, korzystam z cudzych – powiedziała pani Natalia, lat 25, z Jeleniej Góry. – Ale mam takie podejrzenie, że prawdą są tylko chwile. Mistyczne chwile, w których człowiek czuje coś szczególnego. Prawda to miejsce i moment w czasie, a nie jakieś zdanie.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej