Pomysł, aby przed przypadającym na 8 września Narodowym Czytaniem „Przedwiośnia” poddać to pomnikowe dzieło procesom oczyszczania z nadmiaru słów, zdaje mi się najbardziej intrygującym projektem prezydenta Andrzeja Dudy. Lifting powieści Stefana Żeromskiego wpisuje się w szerszą strategię poprawiania historii i kultury polskiej, a do poprawienia mamy sporo. Jeśli zaś to para prezydencka osobiście będzie czytać ustępy z Żeromskiego, zabieg jest jeszcze bardziej zrozumiały: prezydent łatwiej zrozumie, co w ogóle czyta, bo w gąszczu archaizmów i przymiotników mógłby się pogubić i w konsekwencji przerazić, że czyta coś niestosownego, niesłusznego politycznie, a nawet antyrządowego. Miałoby to potworne reperkusje, przełożeni prezydenta Dudy mogliby tej niesubordynacji mu nie wybaczyć, trudno się zatem dziwić, że woli zachować ostrożność.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Świszczypała tudzież huncwot. Słowa, których nie damy "wygumkować"; O, wciórności! Czyli co ustalił Społeczny Komitet Obrony Tudzież(y)

Pozostało 80% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej