48 rocznica śmierci to oczywiście nie jest żadna rocznica, nawet jeśli przypada w te upiorne dni sierpniowe, naznaczone pełną grozy symboliką. Gdybyż to była 50. rocznica śmierci, gdyby mowa była o 110. rocznicy urodzin, ale ta z kolei przypada dopiero za rok. Nie umiem jednak czekać, czuję niepowstrzymaną potrzebę powrotu do jego książek. A skoro niemal codziennie przechodzę bądź przejeżdżam przez rondo jego imienia na skrzyżowaniu Dąbrowskiego i Łowickiej, więcej: wychowałem się w jego bezpośrednim sąsiedztwie, gdy jeszcze z rozlicznych powodów nie nazywało się rondem Pawła Jasienicy, to nie czekam na żadne rocznice, jeno sięgam po pochodzące z lat 80. zbiorcze wydanie trzech tomów „Rzeczpospolitej Obojga Narodów”. Dokładniej po część trzecią i finalną tego dzieła zatytułowaną „Dzieje agonii”.

Z gorzką satysfakcją czytam znów tę Księgę, czytam z większym zrozumieniem, niż gdy po raz pierwszy czytałem jako rozgorączkowany młodzian, ekscytujący się barwnymi gawędami o wojnach, sojuszach, zwycięstwach i klęskach.

Pozostało 82% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej