MARIA BEISERT: Trochę się pani dziwię.

KATARZYNA WŁODKOWSKA: Dlaczego?

– Że chce pani tego wywiadu. Nie jestem człowiekiem, który zaliczył spektakularną liczbę zakrętów losu.

Przemycała pani pornografię.

– To nie ja przemycałam. I nie byłam wtedy profesorem. To było zaraz po studiach. Ale tak, prosiłam, kogo tylko mogłam.

Wyjaśni pani?

– Po dyplomie w 1977 roku rozpoczęłam pracę w Zakładzie Psychologii Klinicznej Akademii Medycznej, gdzie wkrótce zaczęłam koncentrować się na seksuologii.

Pozostało 98% tekstu
Wyczerpałeś już limit bezpłatnych artykułów w tym miesiącu

Bądź na bieżąco - kup cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych
i wszystkich magazynów Wyborczej