Opancerzone busy przywożą oskarżonych z aresztu, wprowadzają do pomieszczenia za kuloodporną szybą. Przed oskarżonymi siedzą w dwóch rzędach ich adwokaci, w tym kilku z najwyższej półki. Aż trzech obrońców ma Renata G.-D. (w tym sławnego profesora Jana Widackiego). Trzech adwokatów broni Starego Klapę (w tym Jakub Wende i Tadeusz Wolfowicz). Mecenasi Jan Kuklewicz i profesor Piotr Kruszyński są pełnomocnikami Młodego Klapy.

– Skąd oni mają kasę na takich adwokatów? – zastanawia się Ela, kuzynka Iwony.

– Adwokaci bronią nie tylko oskarżonych. Chronią kogoś wyżej – układ – uważa Aneta, starsza siostra Iwony.

– Nie czuję podczas rozpraw powagi – dodaje. – Pytania sądu nie są dociekliwe. Adwokaci zachowują się jak na spotkaniu towarzyskim. Oskarżeni śmieją się.

– Przez całą rozprawę Młody Klapa na mnie patrzył – pisze po jednej z rozpraw Gosia, młodsza siostra Iwony. – Czułam, że mówi oczami, że jestem następna, że mi nie daruje.

Pozostało 97% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej