Od wieków żyjemy w kraju, w którym istnieją dwa światy: ludzi prosperujących świetnie, przyzwoicie, gorzej i całkiem marnie, ale solidarnie uważających się za Polaków normalnych, oraz sfera tych, których ci – we własnym mniemaniu – normalni uważają za nienormalnych: ludzi niepełnosprawnych, fizycznie i umysłowo. Niby-normalnym rodakom w tym uważaniu niepełnosprawnych za irytujący margines nie przeszkadza, że wyspy archipelagu ludzi pokrzywdzonych przez los każdy ma dosłownie pod nosem, bo dziś – jakkolwiek by liczyć – niepełnosprawny jest co siódmy Polak.

Pozostało 90% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej