Podskórnie czułem, że zajmowanie się tematyką egzorcyzmów nie wyjdzie mi na zdrowie, fizycznie i duchowo zostanę mocno osłabiony, miałem dojmującą świadomość, że opowieściami o manifestacjach szatańskich nie można żywić się bezkarnie, że nim się zdąży zapomnieć o tym, co się widziało, Zło przyjdzie i zażąda swego. Tym razem przyszło w towarzystwie księdza Michała Olszewskiego, lat 36, sercanina, egzorcysty i ewangelizatora, a także byłego mistrza taekwondo, który gdy zorientował się, że na fladze Korei Południowej znajdują się demoniczne znaki – rzucił ten sport walki.

Pozostało 91% tekstu
Wyczerpałeś już limit bezpłatnych artykułów w tym miesiącu

Bądź na bieżąco - kup cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych
i wszystkich magazynów Wyborczej