Ile dzieci jest u pani w placówce?

– Już tylko czternaścioro.

Najmłodsze ile ma lat?

– U nas najmłodszy jest obecnie pięcioletni chłopiec, w naszej filii – trzylatek.

Według ustawy od 2015 roku w instytucjonalnych domach dziecka powinni przebywać wyłącznie wychowankowie powyżej siódmego roku życia, od 2020 roku – od dziesiątego. Od 2021 roku w jednej placówce ma mieszkać maksymalnie czternaścioro dzieci. Uda się w całej Polsce?

– Nierealne. To znaczy jeśli chodzi o liczbę wychowanków w placówce, to tak. Tworzymy kameralne filie, zmieniamy system administrowania na bardziej wydajny. Jeden dom, taki jak nasz, administruje teraz kilkoma filiami. Ale raczej nie uda się sprawić, żeby w instytucjonalnych domach dziecka nie było wychowanków poniżej 10. roku życia.

Wiele maluchów ma w placówce starsze rodzeństwo. Nie mamy w kraju tylu rodzin zastępczych gotowych przyjąć czworo czy pięcioro rodzeństwa. Pary starające się o adopcję najczęściej chcą jedno, jak najmłodsze, zdrowe dziecko. Adopcja dwójki rodzeństwa to rzadkość. Trójki? Chyba podczas całej mojej kariery spotkałam się z tym raz.

Pozostało 92% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej