A marzenie spełniło mu się tak:

– Gdy miałem 16 lat i nie było wtedy jeszcze internetu, wziąłem do ręki mapę Francji. Ja, zakochany w tym kraju, w jego muzyce i zakochany w „Forcie Boyard”.

To był program telewizyjny, zrealizowany trochę jak baśń w Forcie Boyard – potężnej budowli na Oceanie Atlantyckim. Na początku lat 90., gdy było tylko kilka kanałów TV, oglądałem ten program, jakbym podglądał życie w apartamentach Pana Boga. Drużyny miały wykonywać zadania sprawnościowe i myślowe.

Pozostało 82% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej