Krzysztof Chmielewski podróżował autostopem, rowerem lub chodził pieszo. Był w 51 państwach na czterech kontynentach. Odwiedził wszystkie kraje Europy (z wyjątkiem trzech wysp: Islandii, Malty i Cypru). Ponad rok spędził w Afryce, prawie dwa lata w Ameryce Północnej

W jednej ręce trzyma kokos, w drugiej maczetę opartą o ramię. Za nim szyld małego sklepu „Cocina economica” (ekonomiczna kuchnia). Obok niebieski rower i zaczepiony do niego wózek z flagami Polski i Meksyku. To ostatnie zdjęcie profilowe Krzysztofa na Facebooku. Zrobił je 28 marca. Trzy dni później zadzwonił do siostry: – Jestem gotowy. Jadę.

– Ale nie będzie mnie pan pytał o te wszystkie podróże? – prosi Iza, kiedy dwa miesiące później rozmawiamy przez telefon. – Nigdy nie wiedziałam, co robi ani gdzie jest. Czasem w środku nocy dzwonił z USA, Gambii czy Senegalu. Przyjeżdżał bez uprzedzenia.

Pozostało 95% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej