Za chińskim centrum handlowym w Ełku trwają ostatnie przygotowania do Runmageddonu, który, jak zachwalają organizatorzy, będzie „ekstremalnym początkiem wakacji”. Żar leje się z nieba, jakby to była Andaluzja, nie Mazury.

Z Gabrielą, Maćkiem, Rafałem i Nikodemem, tegorocznymi maturzystami, umawiam się pod pomnikiem Rusałki. Oni wybrali to miejsce, mówią, że tu najprzyjemniej: nowe miejskie ławki, stoliki, fontanna.

Jeszcze kilka lat temu nie było tu tak miło. W miejscu Rusałki nad placem dominował obskurny mur, przezywany przez mieszkańców „uszami Urbana”, używany jako szalet (by nie płacić złotówki w publicznej toalecie), obok był pogrążony w wiecznym błocie dziki parking.

Pozostało 94% tekstu
Wyczerpałeś już limit bezpłatnych artykułów w tym miesiącu

Bądź na bieżąco - kup cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych
i wszystkich magazynów Wyborczej