Ile mam lat? Sto.

– Naprawdę?

– Żartowałem. W tym roku – 99.

– A ma pan receptę na długowieczność?

– Oczywiście. Jest ona, proszę pana, bardzo prosta. Właściwie to do długiego życia trzeba mieć tylko bardzo dużo szczęścia.

– Aż tyle!?

– Tak. Strzelano do mnie? Strzelano, ale chybiono. Obława na akowców była? Była. Całą miejscowość otoczyła setka żandarmów. Chodzili od chałupy do chałupy, a ja w przeddzień wyjechałem do Warszawy, wiozłem dla rodziny kartofle na przeżycie.

Pozostało 81% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej