Warszawa, początek maja. Naprzeciwko Sejmu trwa konferencja prasowa Partii Razem.

– Zarejestrowaliśmy komitet inicjatywy ustawodawczej „Pracujmy krócej”, którego celem jest skrócenie czasu pracy do siedmiu godzin dziennie – mówi Marcelina Zawisza z krajowego zarządu partii. – Zamiast ośmiu godzin w pracy będziemy spędzać siedem za te same pieniądze.

Skrócenie czasu pracy to dla Partii Razem priorytet. Początkowo chciała złożyć ustawę, kiedy sama wejdzie do parlamentu, ale uznała, że nie ma na co czekać.

– Pracujemy prawie najdłużej w Europie i na świecie. Przekłada się to na nasze zdrowie, kontakty z bliskimi, na to, jak realizujemy się w pracy i w życiu. Przykłady krajów takich jak Francja, Dania czy Szwecja pokazują, że pracownicy, którzy mają skrócony czas pracy, cieszą się lepszym zdrowiem, dłuższym czasem spędzanym z rodziną, mają więcej czasu na wypoczynek. Dzięki temu lepiej wykonują swoją pracę. Badania dowodzą, że skrócenie czasu pracy nie wpływa negatywnie na produktywność – przekonuje działaczka Partii Razem. Projekt zakłada stopniowe skracanie czasu pracy przez trzy lata. 35-godzinny tydzień pracy mielibyśmy osiągnąć dopiero w 2021 roku. Według Razem pomoże to zminimalizować negatywne skutki wprowadzanych zmian i da czas polskim firmom na przystosowanie się do nowych realiów.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej