Szacunki mówią o 150 tysiącach wietnamskich dzieci, które urodziły się z wadami genetycznymi w wyniku użycia podczas wojny w Wietnamie na przełomie lat 60. i 70. ekstremalnie toksycznego herbicydu Agent Orange. Za ludzkie cierpienia winisz firmę Monsanto czy raczej rząd i armię Stanów Zjednoczonych?

– Monsanto wyprodukowało, armia rozpyliła substancję nad dżunglą. Obie strony są odpowiedzialne. Najistotniejsze, że zarówno w Monsanto, jak i w armii doskonale wiedzieli, że konsekwencje dla człowieka, który zetknie się z Agent Orange, mogą być znacznie poważniejsze, niż się oficjalnie podaje. Agent Orange został rozpylony, by doprowadzić do mutacji genetycznych w roślinach i w konsekwencji do ich obumarcia. Po to by wietnamskie wojsko nie mogło już przemieszczać się pod osłoną dżungli, by na wymarłych terenach zlokalizować wojskowe bazy. Czy ktokolwiek może wierzyć, że taka substancja pozostanie bez wpływu na człowieka?

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej