Sebastian studiuje na pierwszym roku filozofii na Uniwersytecie Warszawskim. Babcia właśnie przesłała mu telefonem zdjęcie ekranu telewizora. W wiadomościach zobaczyła, jak wnuk od trzech dni śpi w rektoracie. Tylko raz pojechał do mieszkania, by nakarmić kota. Kiedyś protestował w obronie eksmitowanych i praw mniejszości, przeciwko faszystom, a teraz nie zgadza się na reformę ministra Jarosława Gowina.

– Ale oprócz aktywizmu cenię sobie naukę. Piszę właśnie dwa artykuły.

Pierwszy dotyczy prawdomówności, choć Sebastian uważa, że jak się człowiek z człowiekiem spotka, to najmniej zależy im na poszukiwaniu prawdy. Mówi, że nie można uprawiać filozofii zza biurka. Należy wyjść do świata i stawiać pytania, nie zgadzać się, protestować. Może dlatego rektorat okupuje spora reprezentacja studentów z Wydziału Filozofii i Socjologii.

Siedzimy przy drzwiach rektora. Nagle Sebastian się zrywa i biegnie na balkon. Krzyczy: „Dlaczego ktoś wiesza flagę Polski?!”. Widzę, jak gestykuluje, tłumaczy. Wraca zdenerwowany.

Pozostało 94% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej