W 1929 r., w dziesiątą rocznicę odzyskania niepodległości, odbyła się w Poznaniu Powszechna Wystawa Krajowa. Miał być na niej zaprezentowany niezwykły dorobek odrodzonego państwa. Do miasta zjechały tłumy z całego świata. Po wystawie zostały puste pawilony, które zasiedlili bezdomni.

„Pawilony grodzono wewnątrz ściankami i parawanami wszelkiego rodzaju – pisał wtedy we wspomnieniach Władysław Czarnecki, architekt miejski. – Ustawiano blaszane piecyki z rurami wypuszczanymi przez drewniane pokrycie dachu. (...) W takich warunkach mieszkało około 1700 osób, dorośli z rodzinami i dziećmi”.

Było to, jak pisał Czarnecki, „synonimem nędzy społecznej, upadku moralnego, prostytucji i wszelkich przestępstw”.

Powstał wtedy projekt nowego osiedla w dzielnicy Naramowice, na obrzeżach miasta. Domki miały 32 metry kwadratowe: maleńki pokój, korytarz, kuchnia i spiżarnia. Stanęły w 1933 r. jako osiedle dla bezdomnych. Na każdą rodzinę przypadały też: dwa drzewka owocowe, cztery krzewy oraz nasiona warzyw i kwiatów do samodzielnego wysiania. W planach znalazło się miejsce na: boisko, świetlicę, przedszkola i szkoły, a nawet hodowlę królików, drobiu i chałupniczą produkcję zabawek.

Pozostało 87% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej