Dostałem to zdjęcie od kilkorga znajomych Messengerem. W ostatni poniedziałek ktoś mi przysłał je po raz enty, dodając emotikonowy uśmieszek. Przy kawie, kiedy przeglądam wiadomości, wpadłem na nową prawdę. Napisałem więc na Facebooku i Instagramie pół żartem, pół serio:

PRZECZYTAJ TAKŻE: Czeszka w Warszawie [SZCZYGIEŁ POLUJE NA PRAWDĘ]

„Dziś zdradzę wszystkim swój sekret. Jak to się dzieje, że mam powodzenie towarzyskie, nie mogę się wręcz opędzić od sympatycznych ludzi, dostaję przeróżne prezenty – słowem mam życzliwość ludzką, a co za tym idzie propozycje pracy i dobrego zarobku. Właściwie jest to sekret wszelkiego bogactwa i sukcesu. Szerzcie – sorry, szerujcie – tę wiadomość dalej.

Ad rem!

Jeśli dostaję po raz 33. w ciągu tygodnia ten sam śmieszny obrazek (tym razem wegańskie lody bez lodów), NIGDY, NIGDY, NIGDY nie piszę: Już to znam , Widziałem, Wczoraj mi Aśka przysłała, bo to zbrodnia wobec nadawcy. To jakbyście go kastrowali psychicznie! Chciał WAM zrobić przyjemność, którą już zrobił ktoś inny. Podświadomie zapamiętuje, że nie jest w stanie Was zadowolić. W dłuższej perspektywie czasowej może Was nawet unikać. Dlatego ZAWSZE, nawet po raz 33, odpisuję: Świetne, Super!, Ale jaja, dzięki!. Fajne rzeczy mi przysyłasz. I to moja główna recepta na sukces w życiu.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej