Z prof. Joanną Mizielińską z Instytutu Psychologii PAN, autorką badań „Rodziny z wyboru”, rozmawia Aleksandra Szyłło

Mam problem z terminem „rodzina z wyboru” używanym przez was w badaniu w odniesieniu do związków nieheteroseksualnych. Przecież z mężem też jesteśmy rodziną z wyboru.

– Tego terminu używamy za literaturą zachodnią. Rodzina z wyboru, ponieważ – jeśli chodzi o rodziny nieheteroseksualne – to tylko i wyłącznie wybór, codziennie na nowo dokonywany przez jej członków, powoduje, że ona trwa. Zwłaszcza w Polsce jest to trafne określenie, bo osoby nieheteroseksualne nie mają możliwości zawierania małżeństw czy związków partnerskich. Na trwałość heteroseksualnej rodziny poza osobistym wyborem mają wpływ jeszcze inne czynniki: siła tradycji, oczekiwanie otoczenia, wspólny majątek, no i oczywiście fakt czy możliwość zawarcia związku małżeńskiego.

Pozostało 95% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej