ALEKSANDRA SZYŁŁO: Czym różni się ojciec od matki?

TOMASZ GRZYB: Rozumiem, że rozmawiamy o funkcji, jaką pełnią w stosunku do dziecka. Jeśli tak, to nie jestem przekonany, że ojciec musi się różnić od matki.

Na jednym z otwartych wykładów dla rodziców powiedział pan, że ojciec to nie jest gorsza matka. Z jednej strony mówi pan, że jak żona musi wyjechać, pan bez problemu przejmuje pełnię obowiązków wychowawczych i domowych. Z drugiej, jak dziecko upadnie, to jednak żona leci tulić, a pan zachowuje zimną krew i „sprawdza szkody”: noga cała, ręka się zgina, można wstawać. Jak określić dziś rolę ojca, nie popadając w seksizm?

– Dzieci potrzebują zarówno troski, ciepła, jak i motywowania do podjęcia ryzyka, wsparcia typu: dasz radę. Stereotypowo te elementy są przypisywane do płci. Matka to troska, ojciec – ryzyko. Obserwując dzisiejsze rodziny, nie przypisałbym już jednoznacznie tych elementów do płci. Co nie zmienia faktu, że dziecko, aby się rozwijać, potrzebuje całego tego wachlarza.

Pozostało 93% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej