Wchodząc do biur DC w 1960 roku, goście mieli prawo pomyśleć, że omyłkowo trafili do siedziby firmy ubezpieczeniowej. Przestrzenne pomieszczenia na dziesiątym piętrze nowojorskiego wieżowca Grolier Building przy 575 Lexington Avenue na Manhattanie były wyjątkowo nijakie, zupełnie jakby ktoś zapomniał, że przecież tworzy się tu superbohaterów. „To mogło być jakiekolwiek inne biuro – wspominał Steve Mitchell, który zwiedzał siedzibę DC jako nastolatek, a po latach podjął pracę w firmowym dziale produkcji. – Niewiele świadczyło tam o tym, że wydawali komiksy. Oczywiście każdy redaktor miał korkową tablicę, na której umieszczał najnowsze okładki, ale w zasadzie to było wszystko. Jeśli ktoś oglądał czwarty sezon serialu Mad Men, to może sobie wyobrazić, że w siedzibie DC znajdowały się bardzo podobne ściany z mlecznego szkła osadzone w metalowych ramach”.

Pozostało 90% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej