– To była moja oczywista wpadka. Znalazłam tego programistę na popularnym forum i stwierdziłam, że idealnie pasuje na stanowisko, na które szukam kandydatów – opowiada Aleksandra Pszczoła, właścicielka firmy rekrutacyjnej z Poznania pozyskującej talenty w branży IT. – Wysłałam maila z ofertą pracy, a on już po chwili odpowiedział, że jest zainteresowany. Umówiliśmy się na następny dzień na rozmowę przez Skype’a. Moim błędem było, że nie sprawdziłam jego innych profili zawodowych w internecie, mimo że zawsze to robię. I co się okazało? Profil z tego forum był nieaktualny, a kandydat dopiero pod koniec rozmowy przyznał się, że pracuje w firmie, do której właśnie rekrutowałam. Sytuacja była co najmniej absurdalna. On miał z tego wszystkiego wielki ubaw, mnie nie było aż tak do śmiechu.

Aleksandra opowiedziała tę historię po raz pierwszy na warszawskiej Nocy Porażek.

Pozostało 94% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej