Sen na jawie

Dawno już nie zabierałem się do lektury literatury faktu z takim apetytem. Autor – znany i nagradzany. No i bohaterka. Zapowiedź wydawnicza stawia na nogi każdego, komu historia miła: „Najgroźniejsza polska agentka. Śledztwo dziennikarskie. Fakty, których dotąd nikt nie połączył”. Podtytuł książki: „Na tropie Wandy Kronenberg – najgroźniejszej polskiej agentki. Dziennikarskie śledztwo”. Ha!

Prolog doprowadza czytelnika do wrzenia: „Wanda prostuje nogi (...) Kochali się wczoraj z atrakcjami. Chłopak (...) jest nagi, nie licząc oficerek. (...) Obraca się, pokazując ślady szminki na gołym tyłku, [Wanda] ma na sobie japoński szlafroczek. Przezroczysty, do pół uda. Ładnie w tym wygląda – myśli chłopak. Już chce wsunąć ręce pod materiał, gdy widzi, że Wanda trzyma coś w dłoni. Zanim pojmuje, co to jest, dziewczyna unosi rękę. Trzask nawet nie jest głośny. Na jego czole pojawia się mała dziurka”.

Pozostało 85% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej