Tego tekstu też by nie było, gdyby 9-letnia córka Ewy nie zaczęła pisać pamiętnika.

Styczeń 2016. „Ja, Alicja, byłam przy tym. Mama leżała w piwnicy na ziemi i miała związane ręce, jak Pan Jezus na krzyżu. Na głowie worek, nogi szeroko, tak żeby wszyscy panowie mogli włożyć mamie fiuta, tam gdzie robi siku. A tata na to pozwalał. Stał, patrzał i brał za to pieniądze. Potem pili piwo i wódkę. Ja z nimi”.

Obok wielki krzyż, na nim postać kobiety. Alicja narysuje go, gdy tata Mariusz trafi do aresztu.

Pozostało 97% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej