Z dziennikarzem telewizyjnym Przemkiem Kossakowskim, współtwórcą programu „Kossakowski. Wtajemniczenie” rozmawia Marcin Wójcik

Jak twoja prostata?

– A dobrze, dziękuję. Ludzie na ulicy już mnie o nią nie pytają.

Po którym to było programie?

– „Kossakowski. Szósty zmysł”, mój telewizyjny debiut. Jeździliśmy wtedy do znachorów na Ukrainie. Chyba była moda na prostatę, bo wszyscy diagnozowali u mnie ten problem.

Przebadałeś?

– Nie, no co ty. Pół roku później w Rosji każdy jasnowidz mówił, że jestem zdrowy, tylko mam dzieci, o których nie wiem. Aha, i że będę miał straszliwy wypadek na nartach w wieku 60 lat.

I nie boisz się?

– Niewiara jest dla mnie polisą ubezpieczeniową, bez której nie mógłbym robić programów. Już tyle razy rzucano na mnie uroki, diagnozowano choroby, przeszywano energią kosmiczną, że gdybym w to wierzył, nie udźwignąłbym tego psychicznie.

Pozostało 94% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej