Andrzej, Gliwice. 1968

Na drugim piętrze, u Amerykanów, słychać piosenkarkę Janis Joplin, którą ból rozrywa od środka. Jola puszcza głośniej gramofon. Stefan, jej brat, nic nie mówi, czyta i leży. U Joli i Stefana leży się, czyta, nic nie mówi, wychodzi. Chyba że jest na stanie odplamiacz Tri, wtedy się zostaje.

Jeśli chodzi o Andrzeja – wieczorem wraca do rodziców, do bloku, w którym właśnie rozbrzmiewa finał Festiwalu Piosenki w Opolu. „Po ten kwiat czerwony...” – ojciec Andrzeja śpiewa razem z Piotrem Janczerskim. Andrzej trzaska drzwiami do swojego pokoju i zazdrości Amerykanom, że nie muszą tego słuchać.

Odlot

Sandra, San Mateo, Kalifornia. Czerwiec 1966

Po lekcjach na boisku ogólniaka w San Mateo instrumenty rozstawia zespół uzdolnionych nastolatków. Lider nazywa się Carlos Santana i grywa, gdzie się da. Sandra ma 16 lat, jest uczennicą liceum i od wczesnego popołudnia czeka na ten występ: dwie godziny odlotu. Następnym razem zdarzy się to dopiero w piątek.

Pozostało 98% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej