Czy ziemia jest płaska? Czy papież jest antychrystem? Czy Michelle Obama jest mężczyzną?

Jeśli w odpowiedzi na te pytania popukają się państwo w głowę – to witam w klubie. Ale jest jedno miejsce, w którym dominują inne reakcje.

To rekomendacje YouTube’a. Nie chodzi o okienko, w którym dostajemy wyniki wyszukiwania, tylko o to mniej spektakularne, zazwyczaj przegapiane przez badaczy internetu: okienko z rekomendacjami typu „Obejrzałeś A? To teraz obejrzyj też B!”.

Guillaume Chaslot, informatyk, który pracował nad doskonaleniem tego algorytmu, dwa lata temu odszedł z YouTube’a i założył z przyjaciółmi organizację Algotransparency, która próbuje zwrócić uwagę opinii społecznej na działanie tego mechanizmu.

W tym celu przeprowadził serię prostych eksperymentów, porównując różne mechanizmy wyszukiwania działające w ramach serwisów tej samej korporacji (Google i YouTube mają wspólnego właściciela). W tych eksperymentach Chaslot zadawał wyszukiwarkom pytania, od których zacząłem ten artykuł.

Pozostało 84% tekstu
To jeden z tekstów, do których dostęp mają tylko nasi stali Czytelnicy

Twoje sprawy, nasza praca. Subskrybuj za pół ceny i czytaj Wyborcza.pl

Wyborcza.pl to dziennikarze w całej Polsce. Piszemy o tym, co ważne dla Ciebie, Twojej okolicy, Polski i świata. Zyskaj dostęp do tej codziennej porcji niezbędnych informacji.