Maria Pilarczyk studiuje biologię, jest założycielką Obozu Narodowo-Radykalnego w Koninie, była wicekoordynatorką obozu na Wielkopolskę.

Teraz mieszka na warszawskiej Woli, tworzy Pracę Polską: korepetycje dla uczniów, których nie stać na płatne lekcje, treningi sztuki walki dla kobiet, porady prawne, kampanie informacyjne o zagrożeniu smogiem, o polityce. Jest ekolożką, feministką, ale największą dla niej wartością, jak mówi, jest nacjonalizm.

– To moje ręce – pokazuje zdjęcie przybrudzonych dłoni po plakatowaniu murów „USA wspiera żydowskie roszczenia w Polsce”.

„Czcijmy naturę”

Ubrana w srebrną spódnicę do kostek i trzewiki. Piękna blondynka o niebieskich oczach. Gdy przychodzę na spotkanie w kawiarni, pyta pierwsza:

– Jak się odnosisz do zaostrzenia prawa aborcyjnego i do jego liberalizacji?

Potem mówi:

– Najtrudniej wyobrazić sobie, że znalazło się w którejś z tych drastycznych sytuacji. To dlatego kompromis aborcyjny jest czymś optymalnym. Wbrew pozorom w organizacjach nacjonalistycznych jest bardzo dużo kobiet, które popierają dopuszczalność aborcji w tych trzech przypadkach – gwałt, zagrożenie życia matki i groźba trwałego uszkodzenia płodu lub ciężkiej choroby.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej