Spotykają się codziennie po lekcjach. I w każdy piątek wieczorem. Obgadują nauczycieli, innych uczniów, komentują: kto, z kim i dlaczego.

– Ale Adam to z Ewką długo nie wytrzyma. Stawiam piątkę, że do końca miesiąca będzie ryczała – mówi Kaśka, 15 lat, gimnazjalistka, obcisłe dżinsy, przykrótka puchowa kurtka, wyciąga z kieszeni monetę.

– Zazdrosna jesteś, co? Przeleciałabyś go? – szturcha ją Karol, na czole kilka potężnych pryszczy.

Śmieją się, ganiają. On przyciska ją mocniej do siebie, ona udaje, że się jej to nie podoba.

Karolina i Malwina stoją obok, palą papierosy, nie zwracają uwagi. Razem z Maćkiem przeglądają telefon: na Snapchacie jest cała klasa, Instagram też mają wszyscy. Robią zdjęcia, nagrywają filmiki, wydymają usta, na czarno-białych fotografiach pozują z puszkami piwa.

Malwina: – Chodź się, Maciek, liźniemy, w końcu już nie chodzisz z Anką. Zrobimy sobie jaja, wrzucimy na Snapa.

Pozostało 94% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej