Dziesięcioletnia dziewczynka z obwodu połtawskiego przyglądająca się załamaniu otaczających ją dorosłych wpadła na pomysł porzucenia rodziny. Napisała do wuja w obwodzie charkowskim:

„Drogi Wujku! Nie mamy chleba ani nic do jedzenia. Rodzice są słabi z głodu, położyli się i nie wstają. Mama oślepła z głodu i nic nie widzi, wyniosłam ją na dwór. Bardzo chcę chleba. Zabierz mnie, wujku, do siebie do Charkowa, bo inaczej umrę z głodu. Zabierz mnie, jestem mała i chcę żyć, a tutaj umrę, bo wszyscy umierają (...)”.

Pozostało 94% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej