Ktoś mógłby powiedzieć: po co dzwonić do zegarynki, skoro czas znajdzie się i na nadgarstku, i w telefonie, i nad stołem w jadalni.

Znajdzie się. Ale ludzie dzwonią.

Firma Orange, do której należy zegarynka, rejestruje wszystkie połączenia z numerem 19 226. Od stycznia do grudnia 2017 roku dokładnie 22 021 osób zadzwoniło do zegarynki przynajmniej raz, niektórzy kilkadziesiąt razy, a rekordzista – 528. W sumie w 2017 takich połączeń było 143 892. To o ponad 18 tysięcy więcej niż w poprzednim roku.

Chcę się dowiedzieć, po co ludziom zegarynka. Dzwonię i dla każdej rozmowy notuję, zgodnie z informacją z zegarynki, jej początek: godzinę, minuty, sekundy.

WŁADYSŁAW, 11:32.20

Mam taki zeszyt, jeszcze z Mostostalu, w kratkę, okładka sztywna, trwała, w nim wszyscy są. A raczej byli. Wykreślanie zaczęło się od Zbyszka, jeszcze w latach 90., zawinął się na zakładzie, zawał, tak jak stał, zaraz go nie było. Potem to poleciało. Przyjaciele, dalsi koledzy. Wykreśliłem pięciu Leszków, trzech Staszków, jednego Ernesta. Ernest to jest nietypowe imię, więc jeden. I tak szło kolejno, jeden za drugim. Każdy numer wykreślam długopisem, przy linijce. Nie gumkuję, bo to wtedy, jakby kogoś nigdy nie było. A byli, tylko odeszli.

Pozostało 92% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej