„Robię, co mi każą, podpisuję współpracę z SB” – przyznaje się pan na scenie w Teatrze Polskim w Poznaniu do tego, co inni skrywają. Dlaczego?

– Nie planowałem tego. Kiedy zaczęliśmy pracować nad spektaklem, reżyser Kuba Skrzywanek zachęcił nas, żebyśmy weszli w swoje biografie. Muszę powiedzieć, że zaimponowało mi, jak odważna w tym była Siksa. Znasz Siksę?

Młoda punkowa performerka.

– Opowiada na scenie o tym, że była zgwałcona. Pomyślałem, że wobec tego i ja powinienem opowiedzieć swoją historię. Robię to też dla tych młodych ludzi, żeby zobaczyli, jak to działało, jak nas łamano, gnojono. Ja dałem się zgnoić. Zapłaciłem za to. Wyjechałem potem z kraju, oddałem tożsamość...

PRZECZYTAJ TAKŻE: Siksa: Sorry, teraz tak wygląda punk

„Nazywam się Wiesław Zanowicz. Dziś prawnie figuruję jako Roman Wiesław Thesing, nazwisko to przejąłem po mojej drugiej żonie. Imię i nazwisko po moich rodzicach to Wiesław Zając-Zbiczak. W tym spektaklu po raz drugi w życiu gram rolę Kordiana” – mówi pan ze sceny i opowiada swoje życie.

Pozostało 95% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej