To o niego od 11 lat kłóci się Francja. Dwa miesiące temu Rada Stanu kazała go usunąć.

Gdy wjeżdżam do Ploërmel w Bretanii, jest prawie północ. Zatrzymuję się na pustym, spowitym we mgle parkingu imienia Jana Pawła II (100 miejsc parkingowych – czytam na niebieskiej tabliczce). Na środku placu wysoki na siedem i pół metra pomnik z brązu ustawiony na kamiennym cokole. Papież modli się w skupieniu, ma zamknięte oczy. Nad nim wznosi się masywny krzyż wieńczący potężną bramę. „Nie lękajcie się” – głosi napis zdobiący postument.

List od pułkownika

– Czy uważa pan, że krzyż trzeba zlikwidować? – pytam rano właściciela hotelu.

– Wszystkie krzyże mamy wyrzucić? Te przydrożne też? W mieście jest sześć szkół, w tym pięć prywatnych katolickich. Bretania jest bardzo religijna.

– Ja jestem przeciwny. Stare krzyże niech zostaną, ale ten nowy nie jest częścią naszej historii – mówi gość hotelu, oddając klucz do pokoju. – Kto zapłacił za krzyż? My wszyscy, a jak! Wie pani, ile kosztował? 50 tysięcy euro!

Pozostało 95% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej