Kacper Kowalski (ur. 1977) – wielokrotny laureat najważniejszych konkursów fotograficznych na świecie – World Press Photo i Picture of The Year International. Wydał dwie książki: „Efekty uboczne” (2014) i „OVER” (2017)

Czy te zdjęcia są pożegnaniem z lataniem?

– Raczej z fotografią lotniczą w takiej formie, w jakiej uprawiałem ją przez 20 lat. Kiedy zaczynałem, właściwie nie wiedzieliśmy, jak Polska wygląda z lotu ptaka, bo w PRL-u fotografia lotnicza była zabroniona. Postanowiłem, że skoro i tak latam na paralotni, to zacznę robić zdjęcia. Jeszcze w 2010 roku, kiedy dokumentowałem powódź w Sandomierzu, fotografie lotnicze były rzadkością i ludzie łaknęli tych informacji.

Czułeś się potrzebny.

– Przede wszystkim usprawiedliwiony. Moja egoistyczna pasja miała wyższy cel. Latanie uzależnia, a jednocześnie samo w sobie nic nie daje innym, raczej zabiera, bo np. w słoneczny dzień, zamiast być z rodziną, wsiadam na paralotnię.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej