Nie raz podczas ostatniej wojny zdziczali mordercy w mundurach feldgrau zamieniali masowe egzekucje Żydów w imprezy bankietowe. Stare fotografie nie kłamią: nad ukraińskim Babim Jarem, nad rowem gdzieś na Litwie, obu pełnymi nagich zwłok zastrzelonych, stoją nadzy Żydzi w oczekiwaniu na śmierć. A umundurowani kaci siedzą na jakichś krzesłach za karabinem maszynowym, obok stolik, butelka wódki (a może i karafka – nie pamiętam, ale to możliwe, w końcu rozstrzeliwali Kulturtr?gerzy, nosiciele kultury), kilka kieliszków.

...
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.