I nagroda w konkursie dla młodych reporterów im. Beaty Pawlak

Pochodzimy z małych miast i wsi z głębi Polski. Często na początku czujemy się w Warszawie jak za granicą. Przyjeżdżamy tu po latach odkładania „na studia”. Nasi rodzice odmawiają sobie zamiany starego opla na trochę mniej starego volkswagena. Często wcale o Warszawie nie marzyliśmy, ale przywiodła nas tu świetnie zdana matura, wygrane olimpiady albo jakaś mityczna wizja innego, łatwiejszego świata.

Babcia Ani ze wsi pod Białymstokiem opowiadała jej, jak szła na pieszą pielgrzymkę do Częstochowy przez zgliszcza popowstaniowej Warszawy. To była jej jedyna wyprawa poza wieś, jedyna wizyta w stolicy. Ania zawsze wiedziała, że i ona musi tam pojechać.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Warszawiacy lubią słoiki. Choć trochę na nich narzekają [ROZMOWA]

Mamo, będę studiowała w Warszawie! Cieszę się, Krysiu. Ale kto za to zapłaci?

Pozostało 95% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej