CV
Prof. Nina Witoszek
– historyk kultury, z Polski wyemigrowała w 1983 r., od lat mieszka w Norwegii. Pracuje na Uniwersytecie w Oslo, wcześniej wykładała w Anglii i we Włoszech. Autorka właśnie wydanej książki „Najlepszy kraj na świecie”

Zna pani kogoś, kto nie chciałby mieszkać w Norwegii?

– Znam osobę, która odmówiła nauki norweskiego, bo stwierdziła, że to prymitywny, chłopski język, który przypomina niemiecki. No i Norwegia to jakoby kraj, który nie ma manier, historii ani kultury i żyje w naftowej fatamorganie. Znam wielu nieszczęśliwych Polaków, którzy nie chcą mieszkać w Norwegii, bo według nich to zimny i superracjonalny kraj.

Mimo to nadal tam mieszkają?

– Czasem, bo życie jest tu łatwe. Człowiek dostaje pieniądze za nicnierobienie albo wychowywanie dziecka, na przykład jest się żoną polskiego stolarza i dostaje się ponad 3 tys. zł zasiłku opiekuńczego na dziecko. To jest idealny kraj do mieszkania, ale i do narzekania. Bo jest na co.

Pierwsza myśl po lekturze pani książki: gdyby Norwegia nie miała ropy, nie byłaby taka szczęśliwa.

– To częściowy mit. Bo już w latach 80., kiedy wyemigrowałam do Norwegii, wjechałam do kraju ludzi stosunkowo biednych, ale względnie szczęśliwych. Wtedy odkryli ropę, ale nie byli jeszcze społeczeństwem nasyconym i pewnym siebie.

Pozostało 87% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej