CV: Piotr Łój
Specjalista VR, producent filmów VR360. Założyciel fundacji Virtual Dream. Promotor i poszukiwacz potencjału nowych technologii i ich użyteczności dla człowieka. Współpracował i prowadził szkolenia na zaproszenie m.in. ONZ, Międzynarodowego Komitetu Czerwonego Krzyża, Lekarzy bez Granic

Bożena Aksamit: Co to jest VR, czyli wirtualna rzeczywistość?

Piotr Łój: Wkładamy gogle oraz słuchawki i wchodzimy do całkowicie innego świata, który jest równie realny jak ten prawdziwy.

Jechałam w takich goglach rollercoasterem. Było to tak realistyczne, że zrobiło mi się niedobrze.

– Obecny poziom technologii pozwala na kreowanie rzeczywistości przez obrazy i dźwięki. Rzadziej pojawiają się doznania dotykowe, smakowe. To jest genialne narzędzie nie tylko do ulepszenia rzeczywistego świata, jego rozszerzenia, ale też do ucieczki z niego, co jest najbardziej dla mnie pociągające. Pojawiają się w życiu momenty, w których ucieczka jest potrzebna i przynosi ulgę, ale poziom doznań w wirtualnym świecie tak oszukuje mózg, że może to być niebezpieczne. Ludzi, którzy są podatni na odcinanie się od problemów, VR może szybko uzależnić, stać się substytutem rzeczywistości. Zwracam na to uwagę, gdy prowadzę wykłady w szkołach. Dziś idolami młodych ludzi są gracze, a kultura gier jest na tyle rozpowszechniona, że gdy dodamy do niej wirtualną rzeczywistość, zagrożenie rośnie. Młodzi często znajdują w VR swoje alter ego, czują się świetnie, bo świat wirtualny jest bezpieczny i kontrolowalny. Do tego niesamowicie zasysa – w goglach są odłączeni od rzeczywistości.

Pozostało 85% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej