Na pozór w miasteczku Germersheim niczego nie brakuje. Miejscowe wino jest tanie i smaczne, w lokalnych knajpach można za parę euro dobrze zjeść – porcje są duże i pożywne – po ulicach dostojnie przemieszczają się wypucowane auta, a do Francji jedzie się stąd niecałe pół godziny. A jednak w Germersheim coś nie gra! Jak wykazały ostatnie wybory, przez miasteczko przelała się niebiesko-czerwono-biała fala i co czwarty mieszkaniec oddał tu głos na AfD (Alternative für Deutschland – Alternatywa dla Niemiec).

Pozostało 97% tekstu
Wyczerpałeś już limit bezpłatnych artykułów w tym miesiącu

Bądź na bieżąco - kup cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych
i wszystkich magazynów Wyborczej