– To, co robimy, jest nielegalne – ostrzega Daniel. – Ja działam w czarnej strefie, a pan, zlecając usunięcie filtra DPF, stanie się moim wspólnikiem.

Stoimy w ciasnym pokoiku – pracowni, w której gospodarz modyfikuje programy samochodów. W pobliskim garażu jego kolega, mechanik, wycina z diesli systemy oczyszczania spalin. Takich pokątnych warsztatów są w Polsce tysiące.

– Operacja, której za chwilę dokonamy, jest nieodwracalna – ciągnie Daniel – więc proszę potem nie mieć pretensji. Zużytego wkładu ceramicznego, który wypatroszymy z obudowy, nie da się już poskładać. Dostanie pan flaki w worku.

– A co w razie kontroli policji? – zaczynam mieć wątpliwości. – Czy samochód przejdzie test?

...
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.