Mnich zainteresował się książkami, które zabrałem ze sobą do klasztoru w okolicach Mandalaj. Z niesmakiem stwierdził, że muszę znaleźć coś lepszego. Nie miał zaufania do europejskich czy amerykańskich autorów analizujących słowa Buddy.

– Tylko mnisi z Mjanmy [Birma] znają nauki Buddy i język pali [jeden z martwych języków indyjskich, w którym spisano nauki Buddy]. Być może w przeszłości w innych krajach posiadano wiedzę na ten temat, ale dzisiaj przyjeżdżają uczyć się od nas. Mjanma jest najbardziej buddyjskim krajem na świecie, jedynym, w którym zachował się czysty buddyzm.

– A co ze Sri Lanką, Tajlandią?

– W Tajlandii mnisi błędnie przetłumaczyli nauki Buddy. Popatrz na ich szaty i „niemnisze” buty – są jaśniejsze niż ich birmańskich braci i noszone inaczej, a na dodatek chodzą w obuwiu sportowym.

– A Sri Lanka? – nie odpuszczałem, bo był to kraj, w którym narodził się odłam therawada, jedna ze szkół buddyzmu dominująca w Mjanmie.

Pozostało 93% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej