Z prawdziwie perwersyjną przyjemnością podaję tu ten cytat: „Wydaje mi się, że dobry reportaż nie jest trudno napisać. Trzeba gdzieś pojechać, obejrzeć, popytać, pogadać; całą substancję ma się od początku do końca daną. Jak ktoś włada dobrze językiem polskim, to reportaż w ciągu jednego popołudnia opracuje”. Jako iż przed mymi oczami wyświetlają się właśnie wściekłe twarze redaktorów „Dużego Formatu”, jako że uszy mej wyobraźni słyszą w tym momencie siarczyste przekleństwa reporterów „Gazety”, z wyjątkową rozkoszą kontynuuję cytowanie: „Dziennikarze uczą pisania i opowiadania historii, ale nazywają je opowieściami, bo tęsknią za prawdziwą literaturą i tym się nobilitują. Wcale nie chcę przez to powiedzieć, że są mniej zdolni, może po prostu nie zdają sobie sprawy z własnych tęsknot. Być może część z nich zostanie kiedyś niezłymi pisarzami” – powiada Jerzy Pilch w drugim tomie rozmów z Eweliną Pietrowiak pod łechcącym tytułem „Inne ochoty”, co jest czytelną aluzją do dawnej książki Pilcha „Inne rozkosze”. Pamiętamy naturalnie tom pierwszy tych rozmów „Zawsze nie ma nigdy”, istnieją pewne przesłanki, że może powstać tom trzeci, i tak powinno się stać, bo każda trylogia ma większy sens niż dylogia, że powiem coś odkrywczego.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej