CV
Marlyn Vinig – Izraelka urodzona w 1980 r. w Australii, znawczyni kina haredi, czyli kina ultraortodoksyjnego, o którym pisze doktorat na Uniwersytecie Hebrajskim, jedyna recenzentka filmowa ze świata ortodoksyjnego, scenarzystka, poetka, wykładowczyni, aktywistka. Mieszka z mężem, uczniem jesziwy, i siedmiorgiem dzieci w Jerozolimie.
W sierpniu była gościnią festiwalu Nowe Horyzonty

Co to jest kino haredi? Napisała pani o nim książkę, bestseller.

– To kino ultraortodoksyjne powstające w świecie ultraortodoksyjnych Żydów, niezależnie od kina izraelskiego, niedotowane przez państwo i podlegające własnym prawom, kontrolowane przez rabinów. Teraz tworzą je i oglądają wyłącznie kobiety. Jako pierwsza opisałam je jako odrębny, nieznany gatunek.

Kiedy pani stała się osobą ortodoksyjną?

– W wieku 20 lat.

Urodziłam się w Australii, miałam trzy lata, kiedy rodzice wrócili do Izraela, do Jerozolimy. Kiedy chodziłam do liceum, miałam o trzy lata starszego chłopaka, rozstaliśmy się, bo wyjechał do Stanów Zjednoczonych. Po jakimś czasie odwiedził Izrael, spotkaliśmy się, zaczęliśmy rozmawiać, zadawać pytania, jakie zadaje się osobie, której się dawno nie widziało, dawnej miłości. To były rozmowy o moralności, o stosunkach międzyludzkich, o tym, czym jest związek, doszliśmy do wniosku, że interesuje nas podążanie w kierunku religijnym. Zaczęliśmy czytać literaturę judaistyczną, która coraz bardziej nas wciągała.

Pozostało 92% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej