Wiadomość, że z listy obowiązkowych lektur szkolnych zniknęły, pośród mnogości innych, także książki Bułhakowa, Schulza, Iwaszkiewicza czy wreszcie Josepha Conrada, zaś włożono tam średniowieczne „Rozmowę Mistrza Polikarpa ze Śmiercią” oraz „Legendę o świętym Aleksym”, a także poezje z jednej strony Wojciecha Wencla, a z drugiej Marcina Świetlickiego (co zdaje mi się zestawieniem arcyzabawnym), nie zdziwiła mnie nijak, nie wstrząsnęła mną, nie oburzyła nawet, ponieważ byłem na to gotowy od dawna. Władza obecna w swym wielkim dziele lepienia z...

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.