"Nowaja Gazieta" opisała masowe prześladowania gejów w Czeczenii. Tortury, tajne więzienia. Ciężko w to wszystko uwierzyć...

Tatiana Winniczenko: Wiele osób otwiera „Nową Gazietę” i mówi: „Nieee, to niemożliwe”. Tak mówią ludzie, którzy nie znają Kaukazu. My nie mamy żadnych wątpliwości.

Jelena Kostiuczenko: To były prawdziwe czystki. Do pierwszej doszło w lutym, po zatrzymaniu młodego geja pod wpływem środków psychotropowych. Poprzez jego kontakty zgarnięto sporą grupę osób. Druga akcja miała miejsce kilka tygodni później, po zapowiedzi rosyjskiego działacza LGBT, że będzie organizował parady gejów na Kaukazie Północnym.

T.W.: Ta wiadomość rozwścieczyła czeczeńskie władze. Ramzan Kadyrow mówi, że w Czeczenii nie ma homoseksualistów, a tu jakieś parady! Wtedy zaczęto robić wszystko, żeby gejów w republice rzeczywiście nie było.

Czyli co?

T.W.: Najpierw zasadzki w mieszkaniach. Podstawiona osoba zapraszała homoseksualistów przez internet, na miejscu zgarniały ich służby, po 8-10 osób. Dalej, po łańcuszku, docierano do kolejnych. Na celownik brano każdego mężczyznę, którego numer znalazł się w telefonie zatrzymanego, nieważne, czy rzeczywiście był gejem. Potem więzienie, bicie, rażenie prądem, tortury. Ludzie się przyznawali. Dowodem piekła, które przeszli, są zmiażdżone czaszki, złamane szczęki, oparzenia, zespół stresu pourazowego. Wielu mówi, że gdyby nie wiara w Boga, już popełniliby samobójstwo.

Pozostało 80% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej